Czwartek
Wielki Bayern przyjeżdża do małej mieściny hiszpańskiej Getafe
po kompromitującym remisie w Monachium.
Po 90 minutach znów ten sam remis 1:1.
Rozpoczyna się dogrywka i …………przecieram oczy ze zdumienia.
W ciągu 2 min prowincjonalne Getafe “aplikuje” Bayernowi DWIE przepiękne bramki.
To co potem następuje, to się w głowie nie mieści.
W 115 min jest już 3:2.
PATO-logiczny bramkarz Getafe puszcza bramkę w sposób, jaki mali chłopcy
zdobywają je (albo tracą) na podwórkach.
Mało tego, w ostatnich SEKUNDACH meczu PATO -logiczny bramkarz przepuszcza kolejną bramkę i jest 3:3.
Awansuje Bayern !!!!!!!!!!!!
Każdy średniej klasy bramkarz musiałby ten strzał obronić, ponieważ każdy bramkarz w tej sytuacji nie stałby na linii bramkowej, tylko DESPERACKO wybiegł, aby piłkę wypiąstkować. Było to jedyne wyjście i bramka na pewno by nie padła.
Nie pamiętam, abym kiedykolwiek widział mecz przegrany w tak frajerski sposób.
Mając świeżo w pamięci PATOLOGIĘ polskiego futbolu, czasami miałem dziwne skojarzenia a mianowicie, ile PATO logiczny bramkarz Getafe dostał “premii” za umożliwienie wygranej Bayernowi.
A na krajowym podwórku trzeba odnotować pierwszą od 11 lat wygraną ŁKS z Widzewem.
Oglądałem ten mecz i BARDZO podobała mi się drużyna ŁKS-u.
A dziś za godzinę WIELKI mecz Legia - Lech.
Będzie ciekawie.